Poniżej przedstawiamy list, który nadesłał nam jeden z czytelników. List publikujemy bez żadnych zmian.
Dzień dobry,
przesyłam materiał opisujący nieprawidłowości finansowe… Jestem w posiadaniu pełnej dokumentacji, wyliczeń, korespondencji z firmą ETERNIS oraz kopii zgłoszenia sprawy do Krajowej Administracji Skarbowej. Chętnie udostępnię materiały dowodowe do wglądu redakcji.
Ukryte marże, znikający VAT i regulamin – widmo. Jak kierowcy taksówek na aplikację tracą tysiące złotych we współpracy z partnerami flotowymi?
Z pozoru praca jako kierowca dla popularnych aplikacji (Uber, Bolt, FreeNow) to synonim elastyczności i dobrych zarobków. Problem pojawia się, gdy pomiędzy globalną platformą a kierowcą staje pośrednik – tzw. partner flotowy. Z moich wielomiesięcznych wyliczeń oraz analizy
rozliczeń na kontrakcie B2B wynika, że z kieszeni kierowców mogą systematycznie znikać setki złotych tygodniowo. Jak działa mechanizm, przez który kierowcy finansują ukryte marże i tracą prawo do odliczeń podatkowych?
Od listopada 2022 roku pracowałem z firmą ETERNIS jako kurier. Wszystko przebiegało bez zarzutu – rozliczenia były transparentne (1:1), wypłaty zawsze na czas, a prowizje jasne. Zaufanie do partnera było na tyle duże, że w lipcu 2025 roku, mając już własną działalność gospodarczą (B2B), postanowiłem wynająć od nich samochód i rozpocząć pracę jako taksówkarz. Szybko okazało się, że segment przewozu
osób to zupełnie inna, bardzo mroczna strona medalu.
Faktury, których nie ma i potrącenia, które nie mają sensu
Współpraca na B2B przy samofakturowaniu (art. 106d ustawy o VAT) zakłada, że partner wystawia fakturę przychodową w imieniu kierowcy. Wymaga to jednak transparentności i akceptacji. W rzeczywistości wygląda to tak, że kierowca otrzymuje w aplikacji jedną, zbiorczą fakturę z drastycznie zaniżoną kwotą netto, bez jakichkolwiek faktur kosztowych (za wynajem auta czy obsługę księgową). A co z dokumentami źródłowymi od Ubera czy Bolta? Mimo obowiązku nałożonego przez art. 740 Kodeksu cywilnego, partner kategorycznie odmawia ich wydania.
Dlaczego? Odpowiedź kryje się w czystej matematyce. Przeanalizowałem swoje 22 faktury wystawione przez partnera i porównałem je z danymi z późniejszych 20 tygodni, kiedy zacząłem pracować z Uberem już całkowicie bezpośrednio, bez pośredników.
Anatomia znikających pieniędzy – matematyka nie kłamie
Kluczowym elementem mechanizmu jest to, że partner potrąca koszty (prowizje aplikacji, wynajem, księgowość) w wartościach BRUTTO bezpośrednio z zarobku NETTO kierowcy, nie wystawiając mu przy tym faktur kosztowych, przez co kierowca nie może odliczyć podatku VAT.
Oto uproszczony przykład z jednego tygodnia pracy: Załóżmy, że z aplikacji wpływa 5000,00 zł brutto (4629,63 zł netto + 370,37 zł VAT 8%). Koszty, jakie musi ponieść kierowca to:
- Prowizja Uber (25% + VAT): 1423,60 zł brutto
- Wynajem auta: 899,99 zł brutto
- Prowizja partnera (1%): 50,00 zł brutto
- Opłata księgowa partnera: 49,90 zł brutto
Zgodnie z prawem i zasadami księgowości, partner powinien wypłacić kierowcy należność za zrealizowane przejazdy, a na koszty (auto, księgowość) wystawić faktury VAT. W takim, legalnym modelu, dochód kierowcy do wypłaty (po odliczeniu kosztów) powinien wynosić 2659,31 zł netto + należny VAT.
Jak robi to partner? Odejmuje 8% VAT od 5000 zł, uzyskując 4629,63 zł netto. Następnie od tej kwoty NETTO odejmuje wspomniane wyżej koszty w wartościach BRUTTO (w tym 1423,60 zł prowizji Ubera). Na koniec partner generuje dla kierowcy fakturę na zaledwie 2206,14 zł netto.
Gdzie podziała się reszta? W skali zaledwie jednego tygodnia, przy obrocie 5000 zł, w systemie partnera „rozpływa się” 453,17 zł netto oraz 104,23 zł podatku VAT, do którego odliczenia kierowca stracił prawo z braku faktur. W moim przypadku, na przestrzeni 22 tygodni, zaniżenie mojego wynagrodzenia wyniosło ponad 8600 zł netto.
Regulamin – widmo i pułapka „Netto/Brutto”
Brak transparentności zaczyna się już na etapie podpisywania umowy. Kwoty takie jak wynajem auta (np. 900 zł) czy obsługa księgowa (49,90 zł) są podawane wyłącznie jako suche liczby. Konsultanci nie precyzują, czy są to kwoty netto, czy brutto. Tymczasem polskie prawo i orzecznictwo Sądu Najwyższego (m.in. wyrok V CSK 44/07) jasno mówią: jeśli w umowie B2B nie wskazano wyraźnie kwoty „netto”, z mocy prawa domniemywa się, że jest to kwota brutto (zawierająca już podatek). Partner zdaje się o tym nie pamiętać, arbitralnie manipulując wartościami na niekorzyść kierowców. Co więcej, szczegółowe stawki nie znajdują się w samej umowie, lecz w wirtualnym „Regulaminie”.
Dokument ten nie jest dołączany do umowy w formie fizycznego załącznika z datą. Znajduje się jedynie w wyszukiwarce internetowej lub wewnętrznej aplikacji firmy. Nie posiada oznaczenia wersji ani daty ważności, co sprawia, że może być zmieniony w dowolnej chwili bez zgody i wiedzy kierowcy.
Zmowa milczenia i strach kierowców.
Dlaczego ten proceder trwa w najlepsze? Mechanizm bazuje na trzech filarach:
- Niewiedza księgowa: System podatkowy w Polsce jest na tyle skomplikowany, że wielu kierowców po prostu nie zauważa uszczupleń na swoich fakturach.
- Koszty i bariery prawne: Dochodzenie roszczeń rzędu kilku tysięcy złotych przed sądem gospodarczym często wiąże się z kosztami przewyższającymi wartość samego sporu. Kierowcy po prostu odpuszczają.
- Strach przed utratą pracy: Zmiana partnera to proces trwający nawet do 4 tygodni, co dla osoby żyjącej z dnia na dzień oznacza utratę płynności finansowej. Dodatkowo istnieje obawa, że firmy wymieniają się informacjami o „problematycznych” kierowcach, którzy zadają zbyt dużo pytań o swoje faktury.
Czas na interwencję instytucji państwowych
Obecnie jestem w uprzywilejowanej sytuacji. Wyrobiłem własne licencje, pracuję bezpośrednio z platformami Uber i Bolt jako w pełni niezależny przedsiębiorca. Nie obawiam się odwetu ze strony partnerów flotowych.
Wysłałem przedsądowe wezwanie do zapłaty przygotowane przez kancelarię prawną i skierowałem obszerne zawiadomienie do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) o podejrzeniu uszczuplania podatku VAT na masową skalę oraz łamaniu zasad samofakturowania.
Uważam jednak, że prawda o mechanizmach rozliczeń w branży przewozów na aplikację powinna ujrzeć światło dzienne. Skala zjawiska, pomnożona przez tysiące kierowców pracujących dla największych partnerów flotowych w Polsce, rodzi pytania o miliony złotych „optymalizacji podatkowej” kosztem zwykłych ludzi. Czas, aby organy państwowe oraz same platformy (Uber, Bolt) dokładnie przyjrzały się rękom swoich logistycznych pośredników.
Dane czytelnika do wiadomości redakcji.